|
Pałac
przez setki lat obrósł w ogromną ilość legend, opowieści i
historii. Najwięcej z nich powiązana jest pierwszą krzyżacką
budowlą i z tym co po niej pozostało. Duże, dwukondygnacyjne,
piwnice sięgające 7 metrów pod ziemię wzbudzały ciekawość,
ale także i strach. Po wojnie 30-to letniej prowadzonej na tych
ziemiach w XVII wieku, służyły Hoverbeck-owi, sprawującemu w
okolicy rolę sędziego, najprawdopodobniej za więzienie. Legenda
mówi o jeszcze jednej, trzeciej kondygnacji. W lochu, jak
nazywana jest najgłębsza piwnicę, znajduje się głęboka
studnia z bijącą kryształowo czystą wodą. Kamienny stary bruk
przywołuje pamięć o dawnych użytkownikach i skazańcach. To właśnie
z tego poziomu (lub jeszcze głębszego) miały wychodzić dwa
tunele. Jeden w kierunku zachodnim w stronę dawnego jeziora,
drugi w kierunku północnym, łącząc podziemia z później
wybudowanym kościołem. Wieść gminna niesie, że tunel sięgał
aż do starego grodziska. Wiadomym jest na pewno, że jeszcze w
latach 80-tych XX wieku, istniało przejście za ołtarzem do
studni na zewnątrz kościoła.. O tunelach wspomina także
wielu dawnych mieszkańców. Prawdopodobnie zostały one zasypane
jeszcze w latach 40-tych XX wieku. Podczas
prac remontowych, odkryty został jeden z tuneli wychodzących z
pierwszej kondygnacji piwnic. Spełniał rolę kanalizacji
odprowadzającej nieczystości z pałacowej kuchni. Prawdopodobnym
jest więc, że istnieją w takim razie i dwa inne, o których
mówi legenda. W
rodzinnych kronikach zachowały się zapisy o tragicznych i pięknych
miłościach. Pierwszy z nich głosi, iż bardzo dawno temu
do pałacu dotarł ranny oficer. Został przyjęty pod gościnny
dach, a szczególną opiekę nad nim sprawowała córka właściciela.
Na opiekę nad rannym poświęcała cały swój wolny czas zakochując się w nim bez pamięci. Oficer nie odrzucił
tego uczucia. W wyniku romansu panna powiła dziecko, a on wyjechał
przedkładając nad miłość zgiełk wojenny. Panna z żalu i
rozpaczy rzuciła się z pałacowego okna na
schody. Od tego czasu widnieje na nich wykute
w kamiennym stopniu jej serce
.
Z kolei zamurowane od wschodniej strony okno, to finał
romantycznej miłości. Młoda
niewiasta, mieszkająca w pałacu, obdarzyła swoim uczuciem mężczyznę
ze zwaśnionego rodu. Siłą rzeczy nie mógł się on podobać
ojcu owej panny. Ten ostatni nie pozwalał, by młodzi ludzie się
spotykali, a o ślubie w ogóle nie chciał słuchać. Miłość
jednak była tak wielka, że pokonywała wszelkie przeszkody. Nocą, kiedy wszyscy mieszkańcy pałacu spali,
dziewczyna wyskoczyła przez okno wprost w ramiona ukochanego.
Odjechali w siną dal konno, prowadzeni światłem księżyca.
Ojciec, odkrywszy co się stało, wyrzekł się córki, a okno, którym
uciekła, kazał
zamurować. Pałac
ma też grono własnych duchów i zjaw. Od Krzyżaka chodzącego
nocą po schodach na poddasze z psem bez głowy, innego Krzyżaka,
którego oblicze można zobaczyć w studni stojącej przy dębie,
po czarną damę spacerującą nocą po hall-u wejściowym i
wreszcie czarną karocę zaprzężoną w cztery kare konie bez woźnicy
na koźle podjeżdżającą nocą na podjazd.
|