PRACE REMONTOWE


aleja dojazdowa - fot. 1998 r.


aleja dojazdowa - fot. 2000 r.

Pałac w Nakomiadach, prawdziwa perła baroku holenderskiego na ziemiach dawnych Prus Wschodnich, wybudowany przez Johana Hoverbeck-a  na służbie dyplomatycznej u Wielkiego Elektora. Reprezentował on swego władcę na dworze króla polskiego, doprowadzając do odłączenia Prus od Korony. Gdyby tylko sama historia umiała bronić dóbr kultury, na pewno całe założenie pałacowo-parkowe w Nakomiadach nie spotkałby tak zły los. Dopóki istniało po II Wojnie Światowej Państwowe Gospodarstwo Rolne, sam pałac, choć z licznymi przeróbkami we wnętrzach, trzymał się całkiem nieźle. Jak na ironię, to za czasów wolnej Polski doprowadzony został do upadku.
Przez 17 lat pozostawiony sam na sam z przyrodą rozsadzającą zimą namoknięte mury i ludźmi wyrąbującymi w biały dzień podłogi, oraz belki stropowe. Skradzione rynny, okna, a nawet drut z piorunochronu. Poniszczone systemy odwodnieniowe, zdewastowane dawne ogrody i wycięta w pień cała jesionowa aleja na podjeździe. Wszędzie dziesiątki ton śmieci i gruzu, na dawnych ozdobnych trawnikach fundamenty po kurnikach i komórkach pracowniczych. Całość zarośnięta krzakami, pokrzywami i już sporej wielkości samosiewnymi drzewami. Nawet w  rynnach dachowych rosnące sporych rozmiarów cztery brzozy i dwie wierzby.
W środku pałacu pełno pustych butelek, ekskrementów i śladów po małych ogniskach. Wszędzie przerażająca wilgoć, lejąca się woda z częściowo rozebranego dachu na powoli gnijący strop i wielkie niedostępne podziemne jezioro w drugiej kondygnacji piwnic zwanych lochem. To obraz z roku 1998 - roku w którym pałac zyskał szansę na przeżycie. 


frontowe wejście - fot. 1998 r.


wejście od strony parku - fot. 1998 r.

Początkowo prace sprowadzały się do "wielkiego sprzątania". Wyrywanie fundamentów, wywożenia gruzu i śmieci. Nikt nawet nie przypuszczał ile "skarbów" potrafi kryć ziemia. Równolegle trwało zabezpieczanie samego pałacu. Dach, odwodnienia, drenaże, suszenie, izolowanie, ......  W między czasie pierwsze wersje projektów, uzgodnienia z Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków, badania archeologiczne.

Projekt rewaloryzacji parku przygotowywany przez projektant i konserwator Marzenę Zwierowicz, pozwolił na rozpoczęcie  prac ziemnych przywracających dawny charakter miejsca. 
Sam klomb na podjeździe "pochłonął" ponad 450 ton ziemi zanim nabrał historycznego kształtu.

Rekultywacja kolejnych miejsc przeznaczonych pod trawniki powodowała przyjmowanie kolejnych setek ton ziemi, oddając w zamian gruz, śmieci, szkło i całą gamę produktów kwalifikujących się do punktu skupu wszelkiego dobra. Zanim została posiana trawa, teren wymagał wałowania, a następnie czasu przez który deszcze i zima powodowały jego ułożenie. Sadzenie dziesiątek drzew odtwarzających stare aleje i szpalery. Wszystkie te zabiegi uczą cierpliwości - na aleje trzeba poczekać kilkanaście lat.


podjazd - fot. 1998 r.


podjazd - fot. 2000 r.


staw - fot. 1998 r.


staw - fot. 2000 r.

W stawie za czasów PGR, urządzono wielką myjnię traktorów. Spełniał on również rolę zbiorowego śmietnika na pordzewiałe niepotrzebne części. Totalnie zamulony, pozbawiony częściowo wody, zarósł całkowicie stając się siedliskiem roju much i komarów. Przy jego odbudowie został nieznacznie powiększony i wzbogacony o wyspę. Brzegi umocniono kamieniem polnym. 
Po wypełnieniu stawu wodą, oprócz zasadzenia roślin wodnych, zamontowania kamiennego tarasu, został on wzbogacony w sporą ilość różnokolorowych żab przeniesiony z innych okolicznych zbiorników wodnych, które w zamian za nową siedzibę odwdzięczają się trwającymi godzinami  "żabimi serenadami", zaczynającymi się bardzo cicho, spokojnie i niewinnie, by w fazie końcowej wybuchać i osiągać siłę wielkiego chóru  operowego. Kompozycje te brzmią niezwykle szlachetnie, w porównaniu z tymi, które dobywały się z tego samego miejsca jeszcze kilka lat wcześniej.


staw - fot. 2001 r.


staw - fot. 2002 r.


aleja w parku - fot. 1998 r


aleja w parku - fot. 2002 r

Park wymagał szczególnej opieki. Zarośnięty, od lat nie porządkowany, w większości z chorymi drzewami.  Przy pracach renowacyjnych nie można było jednak zapomnieć, że park jest żywym organizmem. Nagłe ruchy mogły by doprowadzić do nieodwracalnych zmian. Dlatego stopniowo i powoli dokonywano oczyszczania ze zbędnych krzaków, samosiei i chwastów. Odtworzone  zostały stare aleje parkowe, leczeniu poddano najcenniejszy starodrzew. Dokonano również odkrycia w postaci 800 butelek po radzieckim szampanie zakopanych jako fundament ziemnej rampy, po której jeździły traktory wożąc środki ochrony roślin do magazynu zlokalizowanego w parkowej kaplicy. Trzeba było je usunąć. W parku zainstalowano również nowe budki dla ptaków, by przywrócić mu nie tylko dawny wygląd, ale i głos. Przed 1945 słynął on w okolicy z upojnych koncertów śpiewających słowików.
Proces zmian trwać będzie jednak jeszcze przez kilka najbliższych lat, tak, by "organizm" przyzwyczaił się do nowych warunków i "oddychał pełną piersią".   


Wszelkie materiały znajdujące się na stronie są własnością prywatną. Wykorzystanie jedynie za zgodą.
adres: Pałac Nakomiady, Nakomiady, 11-400 Kętrzyn
e-mail: palac@nakomiady.pl

statystyki www stat.pl